Relacja z wycieczki członków SITPChem

Celem kolejnej wycieczki z SITPCh-em była Szwajcaria Saksońska i Czeska – kraina niesamowitych formacji skalnych, lasów i zamków. To wszystko opasane wstęgą Łaby – z wysokości skał oraz okien autobusu – piękną, w rzeczywistości podobno nienajczystszą.

Tym razem wyjechaliśmy z Płocka bardzo wcześnie, już przed godziną 4 rano, zmierzając w kierunku Miśni, gdzie zwiedziliśmy najstarszą w Europie Manufakturę Porcelany.

Pomimo nowoczesnej technologii i ogromu różnych towarów, miśnieńskie porcelanowe cudeńka robią wrażenie – ręcznie robione figurki, białe lub zdobione delikatne naczynia. Oprócz delikatności samej porcelany, zachwycała również zręczność rąk wykonawców, co mogliśmy podziwiać podczas zorganizowanych warsztatów.

Kolejny etap podróży to zwiedzanie zamku w Moritzburgu, letniego pałacu na wyspie. Piękne, bogate wnętrza, trofea myśliwskie i stoły przygotowane na huczne uczty z wykorzystaniem porcelanowej zastawy, świadczyły o zamożności dynastii Wettyngów.

Następnie wróciliśmy do Czech, na nocleg w hotelu, poprzedzony obiadokolacją w oddalonej o około 1 km restauracji. Tym razem nie było wieczoru z tańcami, gdyż czescy organizatorzy nie widzieli takiej możliwości, a było to niestety, złamaniem naszej dotychczasowej, wieloletniej tradycji wycieczek z SITPChem.

Drugiego dnia wycieczki, po śniadaniu pojechaliśmy do Parku Narodowego do Hrenska. Naszym celem była Brama Pravcicka – malowniczy skalny łuk, do którego wspinaliśmy się w deszczu. Piękny widok, w pełni zrekompensował nam mozolną wspinaczkę w deszczową pogodę.

Kolejną atrakcją, którą zwiedziliśmy było Bastei – formacja niesamowitych, bajecznych skał, połączonych mostem o długości 76,5 metra spoczywającym na 7 kamiennych łukach, z którego roztaczał się wspaniały widok na rezerwat i całą okolicę.

Miasteczko Decin to kolejny etap zwiedzania, gdzie odwiedziliśmy zamek, z pięknym wjazdem na dziedziniec, po którym spacerowały dumnie pawie. Sam zamek nie był zbyt interesujący, pomijając jego ciekawą bryłę i imponujący podjazd. Wszystkie zaplanowane atrakcje były zamknięte, więc jedynie przećwiczyliśmy nogi długim spacerem. Rynek również nas nie zachwycił – brak kolorowych ogródków i pomimo sobotniego popołudnia – pustki na ulicach. Kolejna obiadokolacja i nocleg w tym samym hotelu.

Niedzielę zaczęliśmy od zwiedzania twierdzy Konigstein – wielkiej atrakcji regionu, niegdysiejszej niezdobytej warowni, zajmującej całe rozległe, skaliste wzniesienie.

Zamek-twierdza, obejmuje około 50 obiektów, w tym budynek studzienny ze studnią o głębokości 152 m, zbrojownie, zamki Magdaleny i Fryderyka, pozostałości największej beczki na wino, koszary, kościół – długo można wyliczać. Twierdza została zamieniona na wspaniałe muzeum, jednak zabytkowe obiekty i wystawy zdecydowanie przegrały z widokami, jakie oferował spacer wzdłuż murów obronnych. Wkomponowane w urwiste skały mury, kamienne bramy i tarasy, elementy starych umocnień – i to wszystko otoczone w dole żywą zielenią i zakolem Łaby – widok wart zapamiętania – może ponownych odwiedzin.

Region zdecydowanie obfituje w zamki – kolejny obiekt jaki zwiedzaliśmy to Stolpen. Zamek jest znany głównie dzięki hrabinie Cosel, faworycie króla Augusta II Mocnego, która za swoje ambicje polityczne była tam uwięziona przez prawie 50 lat. Sam zamek obecnie jest w dużej części ruiną , zachowała się głównie wieża zamieszkiwana niegdyś przez hrabinę. Zamek jest także ciekawy ze względów geologicznych, wzgórze na którym stoi stanowi zamknięcie niegdysiejszego wulkanu, którego pozostałości w postaci bazaltowych słupów są widoczne na całym wzgórzu.

Zmęczeni, ale zadowoleni wróciliśmy do Płocka w późnych godzinach nocnych, dyskutując – a dokąd następnym razem ?